Strasznie leniwy dzień za mną. Po kilku dniach przygotowywania domu na święta, w końcu mogę odetchnąć. Jedna mała chwila wystarczyła, by przemyśleć wszystko, cofnąć się w odpowiednim momencie. Tak, chcę walczyć; walczyć o siebie, dla siebie. Zbyt wiele we mnie wątpliwości, ale może już czas je pokonać? Częstokroć brakuje mi silnej woli, ale uda się, jeśli uwierzę. Dziś rozgrzewka, ramiona, pośladki. Nie było łatwo, ale też bardzo trudno. Deska 1:30. Bywało lepiej. LET'S DO IT!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz